Skoro to Wielka Brytania, to dlaczego jest tu tak ciepło i słonecznie?

  • March 18, 2019
  • PODRÓŻE
  • 0 Comments
  • karolina.valim

Dlaczego zostaliśmy okradzeni w bezczelny sposób? Dlaczego główną atrakcją tutaj jest kawał skały i dlaczego kazano nam chodzić po pasie startowym czynnego lotniska?



Pojechaliśmy wczoraj na fantastyczną wycieczkę, do bardzo ciekawego miejsca na samym dnie Europy. Powiedziałabym, że do małej Wielkiej Brytanii, ale podobno mieszkańcy tego skrawka ziemi nie lubią, gdy nazywa się ich Brytyjczykami. Tak, tak, nie byliśmy w UK, jak wczoraj wszystkich wkręcałam. Byliśmy na Gibraltarze!

Z czym kojarzy Ci się Gibraltar?

Z małpami? Z wielką skałą? Z generałem Sikorskim? Gibraltar to maleńki, dosłownie 6,5 m2 skrawek ziemi, nazywany najdalej wysuniętym na południe punktem Europy (w zasadzie bardziej wysunięta jest hiszpańska Tarifa, ale Gibraltar zwany bramą do Afryki brzmi ciekawiej). Gibraltar nie jest Hiszpanią, ani niczym takim. To jest zamorskie terytorium Wielkiej Brytanii. Dlatego w mieście znajdziemy brytyjskie budki telefonicznie, ulicę Winstona Churchilla, brytyjskie jedzenie, walutę oraz angielski jako oficjalny język. Ale te typowe brytyjskie akcenty są wykreowane głównie pod turystów.

Gibraltar jest miastem międzynarodowym, taką mieszanką kultur na styku dwóch kontynentów. Ze względu na swoje położenie, od wieków odgrywał dużą rolę we wszelakich wojnach i walkach. Istotnym dla Polski faktem jest, że właśnie u wybrzeży Gibraltaru w 1943 roku zginął gen. Władysław Sikorski. Generał był głównym zwierzchnikiem Wojska Polskiego i jego śmierć była przeogromnym ciosem, który bardzo osłabił Polskę. Stąd do dzisiaj trwają spekulacje, czy to był tragiczny wypadek, czy zamach zlecony przez Stalina. Tym bardziej, że tuż po wypadku ZSRR zaczęło mocno gnębić Polskę, próbując ją wyalienować od Europy.

Jak właściwie tam dotarliśmy?

Z naszego Sanlucar de Barrameda dojechaliśmy tam raz dwa, jazda zajęła nam jakąś godzinę 40 minut. Co ważne – aby dostać się na Gibraltar, trzeba przekroczyć granicę i przejść przez kontrolę graniczną pokazując paszport, lub dowód tożsamości. Można też przejechać samochodem przez granicę, ale postanowiliśmy tego nie robić, bo musielibyśmy wykupić dodatkowe ubezpieczenie w wypożyczalni samochodów.

Dla entuzjastów pieszego przekraczania granicy, wszystko jest świetnie przygotowane. Kilkadziesiąt metrów od granicy znajduje się duży zautomatyzowany parking, na którym zostawiamy auta i dalej idziemy już na nogach. Co ciekawe, to miejsce to także lotnisko, więc idziemy praktycznie po pasie startowym, który jest zamykany co jakiś czas dla startujących samolotów. Kosmos.

Kontrola trwa szybko, znudzony urzędnik karze nam iść dalej, pobieżnie rzucając okiem na nasze paszporty. Właściwie nawet ich nie otwierając. I jesteśmy w UK! Czas na fish and chips! Faktycznie Gibraltar jest pełen restauracji, które obok ryby z frytkami serwują hiszpańską paellę, indyjskiego tandoori chicken i włoską pastę. Od wyboru, do koloru. Gorzej z jakością i cenami 😉

Na Gibraltarze jest sporo rzeczy do zobaczenia,

natomiast jedna główna, najsłynniejsza i zdecydowanie dominująca cały krajobraz to oczywiście The Rock of Gibraltar. Olbrzymia skała wapienna o wysokości 426 m, która wyrasta z morza. To tutaj kończy się Europa. To tutaj cieśnina gibraltarska łączy Atlantyk z Morzem Śródziemnym. To tutaj z tarasów widokowych na szczycie olbrzymiej skały widać afrykański ląd. Brzmi magicznie.

A jak jest w praktyce? Ciekawie. Co prawda nie jest to jakieś super zorganizowane, upiększone pod turystów miejsce, ale to tym lepiej, że nie zabija się tam autentyczności. Na skałę wjeżdża się kolejką linową przez całe 6 minut. Wagonik kolejki jest mały i dość wiekowy, na samej górze jest sporo sypiących się schodów, kilka zrujnowanych budynków, zero zabezpieczeń przez sporą przepaścią. Z dziećmi trzeba mieć oczy dookoła głowy i bardzo mocno ich pilnować. A poza tym..

są tam małpy.

No właśnie, małpy! Żyją sobie na wolności, chodzą, skaczą i są tak przywiązane do ludzi, że właściwie nie zwracają na nich uwagi. Na skale jest sporo informacji o tym, że nie wolno dokarmiać makaków, a grzywna wynosi 4000 funtów. Problem polega na tym, że turyści dają zwierzętom słodycze, więc małpy są otyłe i narażone na choroby. Druga sprawa jest taka, że zrobiły się na tyle bezczelne, że kradną jedzenie z plecaków i toreb.

My, z dwoma wózkami pełnymi przekąsek dla dzieci, mieliśmy utrudnione zadanie z chowaniem jedzenia. Myśleliśmy, że wszystko pochowaliśmy, a dosłownie w klika sekund po wyjściu z wagonika, małpka wskoczyła na wózek Lidii, porwała torbę z croissantem, usiadła na murku i zaczęła go pochłaniać. Po wyjściu z pierwszego szoku, że faktycznie biorą co chcą, nieważne czy to owoc, czy Twój telefon, w pośpiechu pozbywałam się banana ukrytego na dnie plecaka.

Istotne jest też to, że jak to ze zwierzętami, trzeba bardzo uważać. Byliśmy świadkami, jak para turystów z ok. 13 letnią córką została pogryziona. To znaczy, tata bawił się z małpką, córka chciała dołączyć, ale małpa ją zaatakowała, mama została pogryziona, bo zaczęła bronić córkę. Od razu wylądowali w wagoniku na dół i pewnie w szpitalu. Małpy żyją na wolności i są oswojone z widokiem ludzi, ale naprawdę warto pamiętać o tym, że lepiej je po prostu podziwiać z daleka. Niekoniecznie ich dotykać.

Widoki są za to nieziemskie. I na Gibraltarską zatokę, i na Hiszpanię, i na Afrykę.. Co prawda afrykański ląd był mocno zasnuty mgłą, ale sam fakt, że patrzymy na styk kontynentów z góry robi wielkie wrażenie. Skałę można obejść wokoło, skorzystać z kilku punktów obserwacyjnych i restauracji i bez problemu wrócić na dół, ponieważ wagonik kolejki podjeżdża co chwilę. Wyobrażam sobie za to, że w sezonie musza być nieziemskie kolejki do tego wagonika.

Co jeszcze warto zobaczyć?

Skała skałą, ale Gibraltar oferuje jeszcze kilka innych interesujących rzeczy. Zwróć uwagę na jaskinie w skale, które są otwarte dla turystów, czerwoną latarnię morską, pomnik generała Sikorskiego, cmentarz żydowski, meczet, centralnie usytuowany Casemates Square, budynek Parlamentu, wartownię z armatami..

A co warto wiedzieć?

  1. Zapłacimy bez problemu w euro oraz kartami
  2. Gibraltar to strefa bez VAT, natomiast nie widziałam nic ciekawego do kupienia. Głównie dlatego, że w niedzielę większość sklepów była zamknięta. Podobno bardzo się opłaca kupować alkohol i papierosy w sklepach przy granicy, ale sprawdź jakie limity Cię obowiązują przy wjeździe do Twojego kraju.
  3. Jeśli chcesz zaparkować przez przejściem granicznym, kieruj się na parking La Linea. Kosztuje on ok. 2 euro za godzinę
  4. Na Gibraltarze faktycznie znajdziemy fish&chips, ale też mnóstwo innego jedzenia. Są fastfoody, kawiarnie, restauracje, bary.
  5. Po przejściu przez granicę można albo przejść klika km do centrum i do skały na piechotę, albo złapać autobus (przystanki zauważysz od razu, autobusy kursują non stop, bilet kupisz u kierowcy).
  6. Wjazd na Skałę kosztuje 15.5 funtów w dwie strony, dziecko do pięciu lat jedzie za darmo, a dziecko w przedziale wiekowym 5-12 lat płaci 6.5 funta.
  7. Jeśli chcesz wjechać autem, nie ma problemu. Granicę przekraczasz samochodem, a potem szukasz parkingu przeznaczonego dla turystów.
  8. Gibraltar jest częścią UE.
  9. Jest w strefie 1 UE, więc możesz bez obaw korzystać z Internetu.
  10. To naprawdę niesamowite, że droga wjazdowa do miasta jest także pasem startowym!
  11. W skale jest wydrążonych ponad 50 km tuneli! Plotki głoszą, że jest tam też ukryty schron nuklearny.
  12. Małp na Gibraltarze podczas drugiej wojny światowej zostało zaledwie kilka, więc Winston Churchill sprowadził nowe z Maroka, aby uratować populację.
  13. Ten tolerancyjny maleńki skrawek ziemi mieści kościoły katolickie, meczety i synagogi.
  14. A także mnóstwo aptek!
  15. Na Gibraltarze mieszka zaledwie 30,000 ludzi!
  16. Którzy mają tendencję do kupowania nieruchomości “za granicą” w Hiszpanii, bo jest taniej 😉

No to warto?

Gibraltar jest cudny! Od razu uderza spokój bijący z miasta. Jest spokojny i cichy (przynajmniej poza sezonem). Jest czysto i uroczo brytyjsko. Ludzie są sympatyczni, a pobyt w mieście uznaję za bardzo przyjemny i wypoczynkowy. To jest niewielki skrawek ziemi, który nie szuka problemów. Życie toczy się tam w swoim własnym rytmie, mają bardzo dobrą edukację, dużą tolerancję i międzykulturowość. Koniecznie tam zajrzyj jeśli będziesz mieć okazję. Warto 🙂

Karolina

karolina.valim

Moją pierwszą firmę założyłam w wieku 24 lat, a w kursach online rozsmakowałam się chwilę później. Buduję, rozwijam, planuję kursy oraz inne produkty cyfrowe w...Brazylii. A obecnie również w Polsce. Moje top 3: kawa, kawa i jeszcze raz kawa.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *