Case study sukcesu w biznesie online – Wayniere Valim. Część 1/2.

  • February 24, 2019
  • BIZNES
  • 2 Comments
  • karolina.valim

Żyjemy w czasach, w których nikogo nie dziwi, że ludzie rozpoczynają nowe kariery tuż przed emeryturą, odkrywają prawdziwą pasję w kwiecie wieku, czy też po latach zbierają się na odwagę, aby rzucić znienawidzoną posadę i iść na swoje.


Znam niejedną taką historię, w tym mnóstwo zakończonych happy endem i większość posiadającą ważny, jeśli nie najważniejszy wspólny mianownik – biznes online.

Ta, którą dziś Ci opowiem jest wyjątkowa pod wieloma względami. Po pierwsze dotyczy bliskiej mi osoby, członkini mojej rodziny. Po drugie osoby, która niewiarygodnie mnie inspiruje. Pokazuje, jak pozytywna rutyna w życiu, upór, regularna praca, otwartość na możliwości XXI wieku i szczypta odwagi, mogą prowadzić do wielkich, ważnych zmian w życiu.

Opowiem Ci o mojej teściowej

Wayniere pochodzi z Brazylii. Urodziła się troszkę ponad 50 lat temu w maleńkiej miejscowości w centralnej części kraju. Wychowała się w wielodzietnej rodzinie, a swoje pierwsze dziecko urodziła mając lat 18.

W młodości nie miała więc zbyt wiele czasu, ani możliwości do nauki, studiowania, rozwoju osobistego. Mimo wszystko, potrzeba edukacji siedziała w niej na tyle mocno, że tuż przed 30, jak tylko udało jej się trochę odchować dwójkę synów, poszła na studia.

Żyła w miejscu i w czasach, w których nieustanna walka o pracę była czymś normalnym. Za pracą szukało się długo i jeździło nawet kilkaset kilometrów od domu. Wszyscy chcieli zarabiać pieniądze i zapewniać dachy nad głową swoim rodzinom. Większość ludzi pracowała ponad siły, nie bacząc na swoje zdrowie. Nie było wyjścia.

Chęć do ciężkiej pracy, poświęceń i podejmowania wyzwań sprawiała,

że kolejne prace pojawiały się coraz szybciej, na coraz lepszych stanowiskach, za coraz lepsze pieniądze.

Zarówno w przypadku mojej teściowej, jak i mojego teścia, i większości ich pokolenia ścieżka kariery wyglądała podobnie: praca całe życie, zmiany, łapanie propozycji, pnięcie się ku górze i rozwalanie sufitów, aby po kilkunastu latach pracy móc dumnie powiedzieć, że ma się kierownicze stanowisko, pieniądze, oszczędności i satysfakcjonującą karierę. Brzmi dziwnie, gdy pomyślimy o postawie millenialsów, prawda?

Ważnym czynnikiem, który determinował życie Wayniere było to, że nie zawahała się inwestować w edukację. Nabierać nowych umiejętności, szkolić się, robić certyfikaty. Również w edukację swoich synów. Razem z moim teściem opłacali drogie prywatne szkoły swoim synom nawet w czasach, gdy na życie pozostawało bardzo niewiele po opłaceniu czesnych?

Ścieżka długiej, intensywnej kariery zaprowadziła Wayniere na stanowisko CIO jednej z dużych, poważanych korporacji. I w tej roli sprawdzała się doskonale. Dodam też, że mój teść również pracował na kierowniczym stanowisku w dużej międzynarodowej firmie (w JBS, czyli w największym światowym producencie mięsa).

Co więc się wydarzyło, że porzucili swoje wypracowane, świetnie płatne posady?

Cała migracja mojej brazylijskiej rodziny do Polski zaczęła się na długo przed Paulem. Jego brat, Jose mieszka tutaj już od ponad 10 lat. Historia jakich wiele, przyleciał do Europy na studia, zakochał się w Polce, postanowili się tutaj osiedlić, wzięli ślub. Prawie 5 lat temu doczekali się pierwszego syna.

I tutaj zaczęły się schody dla moich teściów – jak żyć szczęśliwie, skoro ukochany, wyczekiwany wnuk mieszka tysiące km dalej, na zupełnie innym kontynencie?

Nie powiem Ci dokładnie, jak to się stało, ale

Wayniere i Neviton postanowili przenieść się do Polski i zakończyć swoje kariery, aby być z najbliższą rodziną. Od pomysłu, który zakiełkował, od jednej do następnej z wielu dyskusji, przemyśleń, za i przeciw, nieprzespanych nocy, podjęli decyzję. Nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić przez co przeszli, zanim pogodzili się z faktem, że są gotowi porzucić kraj i pracę i przenieść się do miejsca zimnego, w którym ludzie mówią bardzo niezrozumiałym językiem, nie ma ukochanego jedzenia, nie ma tłumów “najbliższej” rodziny spotykanych niemal codziennie, nie ma portugalskiego radia ani TV, nie ma pięknego okazałego domu z ogrodem na przedmieściach Sao Paulo..

Od początku bacznie im się przyglądałam..

poznałam ich po raz pierwszy kilka dni po ich przeprowadzce do Polski. Chodziłam z nimi po Auchanie i próbowałam tłumaczyć co jest czym i jak znaleźć potrzebne produkty oraz przedmioty. Przy okazji umierając ze stresu, jako ówczesna dziewczyna Paula na pierwszym spotkaniu z jego rodzicami.

Z podziwem patrzyłam, jak w każdym z wynajmowanych po drodze mieszkań tworzą dom. Jak zdobywają sympatię sąsiadów bez znajomości języka, ale uśmiechem i uprzejmością. Jak co raz lepiej radzą sobie w polskiej rzeczywistości i w wielu sytuacjach nie proszą nas juz o pomoc. Jak uczą się nowego życia w kompletnie obcym miejscu. Jak szybko moja teściowa szlifuje angielski, aby móc się lepiej porozumiewać.

Imponuje mi to tym bardziej, ponieważ..

są ludźmi którzy, jak już pisałam wcześniej, mieli piękne kariery, piękny dom, piękną rodzinę u boku.. Takimi, którym na pierwszy rzut oka w życiu nie przyszłoby do głowy podjąć tak radykalny krok. Ale podjęli go, aby być bliżej wnuka. A teraz już trójki 😉

Od przeprowadzki minęło kilka lat, a oni w Polsce przebywają przez większość roku, do Brazylii wracając zazwyczaj raz na rok, na 2-3 miesiące. Wypracowali sobie tutaj własny rytm życia, w którym olbrzymią rolę gra czas spędzany z trójką wnucząt, ale też czas na regularną pracę i ciągły rozwój. Jakim cudem, skoro się zwolnili?

Ano takim, że z potrzeby dalszej pracy i zarabiania na utrzymanie wykluł się biznes online! Świetny, ciekawy i tak prężnie się rozwijający, że aż mi głupio, że ja tak nie umiem.

Jaki to biznes i na czym polega?

O tym dowiesz się za tydzień, w części drugiej tego tekstu.

(Absolutnie nie robię tego, aby Cię wkurzyć, uznałam, że jeden post będzie za długi i zbyt zawiły. Tym bardziej, że na case study ww. biznesu zejdzie mi naprawdę dużo liter).

Do zobaczenia!

Karolina Valim

karolina.valim

Moją pierwszą firmę założyłam w wieku 24 lat, a w kursach online rozsmakowałam się chwilę później. Buduję, rozwijam, planuję kursy oraz inne produkty cyfrowe w...Brazylii. A obecnie również w Polsce. Moje top 3: kawa, kawa i jeszcze raz kawa.
  1. Tati left a comment on February 25, 2019 at 8:27 pm

    Karolina, bardzo fajny wpis! Aż żałuję, że go tak szybko przeczytałam, bo czuję niedosyt! 🙂 Cóż, muszę poczekać tydzień na ciąg dalszy tej historii 😉

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *