Moje wielkie polsko-brazylijskie Święta

  • December 22, 2018
  • PODRÓŻE
  • 3 Comments
  • karolina.valim

Co roku nie wyrabiam z napisaniem tego tekstu, bo zabieram się do niego miesiącami, a potem nadchodzą Święta i budzę się z ręką w nocniku.

W tym roku uda mi się jednak go opublikować, bo się wycwaniłam i napisałam go już na początku grudnia.

Bardzo mi zależało, żeby go napisać, ponieważ, co tu dużo mówić, lubię opisywać te wszystkie rzeczy, które się dzieją od kiedy połączyłam ze sobą dwa odległe światy i skleiłam w jedną dużą rodzinę .

Wszystko zaczęło się w momencie, gdy trafił mi się mąż, dobry prawy i mądry, ale z bardzo odległego kraju, wszystkim znanego jako Brazylia.

No i wyzwaniem stało się połączenie dwóch rodzin, polskiej i brazylijskiej tak, aby mogły się, mimo bariery językowej zintegrować. Tym bardziej, gdy w końcu przyznaliśmy się wszystkim, że wzięliśmy ślub w Las Vegas i teraz już oficjalnie jesteśmy familią 😉

Właściwie to nie zrobiłam tego sama. To była praca wielu osób, wiele barier przełamanych, aby dojść do miejsca, w którym ciepłe i trwałe relacje są na porządku dziennym.

Największym problemem tutaj była bariera językowa. Rodzice Paula, czyli mama mówiąca po portugalsku i angielsku oraz tata tylko po portugalsku. Moi rodzice, czyli mama mówiąca po polsku i odrobinkę po angielsku oraz tata mówiący tylko po polsku.

No i oczywiście wszystkie różnice między rodzinami i ich zachowaniem, ale różnice występują pomiędzy rodzinami zawsze i zawsze trzeba pracować, aby znaleźć dla nich obustronne zrozumienie i akceptację.

Od początku

wszystkie rodzinne spotkania były więc jedną wielką plątaniną języków i gestów. Starań, aby wejść na wspólny grunt i zacząć siebie w jakiś sposób rozumieć. Oczywiście Paulo i ja pomagamy, jako dzielni tłumacze, ale niekoniecznie da się suchym tłumaczeniem przez osobę trzecią, zbudować więzi.

Zdecydowanie pomogło przejście tej magicznej granicy, w której ludzie jakoś tak po prostu zaczynają czuć się komfortowo między sobą. Wiedzą, że mogą sobie pogadać i, dzięki zaawansowanej gestykulacji, jakoś się porozumieć. Mogą też usiąść w ciszy i spędzać czas po prostu odpoczywając. Jak to w rodzinie. Bez zbędnego nadskakiwania, dogadzania i robienia na sobie nawzajem wrażenia.

Nasza brazylijska rodzina

praktycznie zawsze w grudniu jest w Polsce. Mało tego, w grudniu, z uwagi na wakacje, zjeżdża się co roku trochę więcej rodziny i znajomych urządzających sobie eurotripy.

Pamiętam pierwszą wspólną Wigilię u moich rodziców w domu. Z moja rodziną, Paula rodzicami plus przyjezdnymi kuzynkami i kuzynami oraz parą znajomych zwiedzających Europę. Cały salon był po brzegi wypełniony połączonymi stołami. Nie było jak się ruszyć. Choinka wywróciła się od nadmiaru prezentów.

Moja Mama myśli w Święta o wszystkich. Z lubością chomikuje prezenty już od listopada. Zawsze daje komuś coś w podarunku. Jest nie do zatrzymania. Oczywiście dla każdej osoby z brazylijskiej familii też coś miała.

Brazylijczycy trochę się wystraszyli, widząc górę pakowanych przeze mnie prezentów i w Wigilię rano szybko pobieżyli do sklepów kupić coś małego dla każdego. Nie pomogły tłumaczenia, że Mama tak ma i nie muszą obdarywować wszystkich. W efekcie rozdawanie prezentów trwało strasznie długo, a rozdająca (czyli od zawsze ja) zakończyłam zadanie cała upocona i zmęczona.

Inna sprawa to menu wigilijne. Mój Paulo nie do końca cieszy się Świętami w Polsce. Zawsze myśli o rodzine w Brazylii i wpada w nostalgiczny nastrój.

W jego rodzinie wygląda to tak, że cały rodzinny tłum, ubrany mocno na luzie, spotyka się i robi wielkie barbecue. Zresztą oni przy każdej okazji robią barbecue 😉 A że ma bardzo proste ograniczone preferencje smakowe i kompletnie nie lubi próbować większości rzeczy, na słowa o karpiu, barszczu i bigosie patrzy na mnie przerażonym wzrokiem.

Ponieważ chcę mu trochę te Święta w Polsce umilić, postawiliśmy na menu łączone. Polska część zajada tradycyjne potrawy wigilijne, natomiast brazylijska przygotowuje sobie swoje tradycyjne potrawy.

Na stole więc, kapusta z grzybami zasiada ramię w ramię z półmiskiem ryżu, a karpik i picanha (steki wołowe) zerkają na siebie spod byka. Tak samo jest z potrawką z fasoli i barszczykiem.

Nie ma to jednak znaczenia. Nasza rodzina jest nietypowa i chcemy, aby każdy mógł szczęśliwie odbywać Święta. Miejsca zawsze wystarczy nawet, jeśli 12 potraw zamienia się w 20.

Taka rodzina to duuuuużo hałasu,

śmiechu i chaosu. Jak zwykle głośnych brazylijczyków, śmiejących się bez końca. Czasem skubańców ciężko przekrzyczeć. Ale też strona polska, w Święta trochę bardziej nostalgiczna, wyciszona i kontemplująca wigilijny wieczór.

Wszystkie nasze tradycje trzeba oczywiście ciekawskim przybyszom objaśnić. Jest więc o sianku pod obrusem, o pustym miejscu przy stole, o Pasterce. Dzielenie się opłatkiem załapali po kilku tłumaczeniach i teraz uwielbiają to robić. Cieszą się na zwyczajowe szaliki, czapki i rękawiczki na “polską zimę”. Albo dobrze udają 😉

W drugi dzień Świąt zazwyczaj przenosimy się do domu mojego i Paula i urządzamy brazylijską ucztę. Aby sprawiedliwości stało się zadość. Są ciacha polewane mleczkiem skondensowanym, nadziewane pierożki, brigadeiro, pyszny grill. Oni wolą, zamiast rozdawania sobie nawzajem prezentów, urządzić secret santa. Każdy po kolei staje więc przy choince opisując słowami osobę, której kupił prezent. Gdy tylko reszta ludzi zgadnie, osoba zostaje obdarowana.

Takich wigilii przetrwaliśmy już 4. Nietypowych, ale najpiękniejszych, jakie mogłabym sobie wymarzyć. Początkowo, nieśmiało proponowane zmiany, stały się znanym wszystkim członkom rodziny Bugała-Valim standardem.

W te Święta

w kuchni będzie panować więc moja Mama na równi z Paulem. Ona będzie sobie mieszać swój bigos, i wycinać ciasteczka, a on będzie rolować słodkie bułeczki i przygotowywać masę do ciasta z kurczakiem. Mam nadzieję, że się nie pozabijają.

A potem usiądziemy wspólnie do stołu. Lidka będzie niecierpliwie wyglądać w stronę choinki, ja będę się w duchu modlić, aby nie dostała histerii, bo nie może jeszcze otworzyć prezentów. Będziemy wspólnie jedli te nasze multikulturowe dania. Będziemy słuchać polskich kolęd. Podzielimy się opłatkiem łamaną angielszczyzną wspomaganą ciepłymi, szczerymi uściskami, którym słów nie potrzeba wcale.

Mam cichą nadzieję, że kiedyś uda się zabrać moich najbliższych do Brazylii, aby spędzili tam Święta. W wielkim upale, gdzieś na dworze, z wielkim tłumem rodzinnym i średnio wypieczonym stekiem na talerzu.

Tylko niech mi ktoś pomoże i powie, jak zabrać moją Mamę Dosię do samolotu, których to panicznie unika od lat?

A takie dialogi prowadzi mój mąż i moja mama:

-Paulo: Czy Lidia mniam mniam?

-Mama: Tak, yes. Tomato zupka, rice. Very very smaczny.

Dziękuję Ci za uwagę 🙂

Miej wspaniałe Święta!

Karolina

karolina.valim

Moją pierwszą firmę założyłam w wieku 24 lat, a w kursach online rozsmakowałam się chwilę później. Buduję, rozwijam, planuję kursy oraz inne produkty cyfrowe w...Brazylii. A obecnie również w Polsce. Moje top 3: kawa, kawa i jeszcze raz kawa.
  1. Katarzyna left a comment on December 27, 2018 at 9:41 pm

    Konwersacja męża z mamą pierwsza klasa 😂
    Mi w tym roku udało się ogarnąć polską wigilię w Brazylii. Tylko zrobiłam poza barszczykiem i pierożkiem także ryż z rodzankami 😅

    • karolina.valim left a comment on February 24, 2019 at 7:57 pm

      ale bym chciała widzieć, jak to wyglądało!

  2. Katarzyna left a comment on February 24, 2019 at 8:43 pm

    Bez szaleństw, bo robiłam na dwie osoby.
    Pierniczki, serniczek, barszczyk, uszka, pierogi z kapustą (sama kiszę!), trochę rybki. Tydzień gotowania, ale w takich ilościach, że przez święta jak tylko robiliśmy się głodni to wystarczyło coś podgrzać i nie musiałam już nic pichcić.
    Niestety z różnych przyczyn nikt do nas nie dołączył i tylko mąż mógł docenić polskie łakocie. Ale on już je zna, więc nie zaskakiwałam rodziny naszymi wynalazkami. Tylko ekipa bratanków dostała domek z piernika i ku mojej radości oni oszaleli z radości 🙂
    Generalnie w te święta zostałam samozwańczą królową piernikowych domków.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

%d bloggers like this: